Szansa na drugie życie
dodano: 13.02.2011Jaś ma 5 lat. Od kiedy zdiagnozowano u niego nowotwór złośliwy, szpitale stały się jego domem. Rodzice chłopca od dwóch lat walczą o jego życie. Szansą jest terapia w klinice w Tybindze w Niemczech. Będzie to możliwe dzięki polskim i niemieckim policjantom.
Przed chorobą Jaś, jak większość 3-latków, chodził do przedszkola, bawił się z innymi dziećmi, łatwo nawiązywał z nimi kontakty. Lubił, kiedy czytano mu bajki. Zbierał dinozaury i książki o nich. Lubił wędkować i w wolnym czasie cała rodzina musiała jeździć z nim na ryby. Tuż przed chorobą nauczył się jeździć na rowerze. Był radosnym i ciekawym świata dzieckiem. Dzisiaj jego życie wygląda zupełnie inaczej.
Diagnoza
Najpierw rodzice zauważyli u niego powiększony węzeł chłonny na szyi, a później rozbolał go brzuszek. W maju 2009 roku, po badaniach okazało się, że Jaś ma 10-centymetrowego guza nadnercza. Przewieziono go do Kliniki Hematologii i Onkologii Dziecięcej w Lublinie, gdzie zdiagnozowano nowotwór złośliwy nauroblastoma, i rozpoczęto leczenie. Najpierw chemioterapia, operacje usunięcia guza i przerzutów w szpitalu we Wrocławiu, później kolejna chemia i terapia izotopowa MIBG 131, tym razem w szpitalu w Gliwicach. W grudniu 2009 r. autoprzeszczep szpiku kostnego i kolejna, tym razem bardzo agresywna, chemioterapia.
Kiedy już leczenie miało się zakończyć, zauważono na szyi kolejnego guza. We Wrocławiu go usunięto, ale biopsja wykazała progresje choroby. - Wtedy prof. Kowalczyk, specjalista z Lublina, krajowy konsultant ds. onkologii, powiedział, żebym na własną rękę szukała możliwości leczenia dziecka za granicą terapią przeciwciał monoklinalnych, tzw. anty Gd2 – mówi Edyta. Możliwości leczenia chłopca w kraju wyczerpią się za kilka miesięcy. Teraz jest w trakcie chemioterapii, następnie będzie musiał przejść kolejną operację usunięcia pozostałości po guzach we Wrocławiu i kolejną terapię izotopowa w Gliwicach oraz drugi już przeszczep szpiku kostnego w Lublinie. Tym razem dawcą szpiku będzie jedno z rodziców. Które z nich, okaże się dopiero po badaniach zgodności.
Idąc za radą profesora Kowalczyka, zaczęła szukać możliwości leczenia syna za granicą. Trudno było dotrzeć do szpitali i lekarzy zajmujących się terapią przeciwciał monoklonalnych. Klinika w Austrii odmówiła leczenia jej syna, więc trzeba było uruchomić wszystkie kontakty. Edyta i Marcin Kowalik od wielu lat pracują w Policji w Lublinie. Międzynarodowe kontakty policjantów okazały się w tym przypadku bardzo pomocne i skuteczne.Jedną z klinik specjalizujących się w tej terapii jest klinika w Tybindze. Dzięki kontaktom policjantów z Międzynarodowego Stowarzyszenia Policji (Internatonal Police Association) udało się nawiązać kontakt z profesorem Langiem, który zgodził się przyjąć Jasia na leczenie. Będzie on pierwszym dzieckiem w Polsce, które wyjedzie na takie zagraniczne leczenie. Obecne leczenie Jasia w kraju stanowi zalecenie profesora Langa i jest podstawą do przyjęcia go na dalsze leczenie w Niemczech. Terapia w klinice w Niemczech może potrwać od 6 miesięcy nawet do 1, 5 roku. Rodzice chłopca starają się o jej dofinansowanie z Narodowego Funduszu Zdrowia.
W ciągu tych dwóch lat w życiu Jasia zmieniło się wszystko. Szpitale w całym kraju, setki badań i zabiegów, skutki chemioterapii, do tego ból i strach – trudno sobie wyobrazić, jak z tym wszystkim radzi sobie 5-latek. Choroba sprawiła, że Jaś szybko wydoroślał. Na zdjęciu, choć buzia dziecięca, zza okularów spoglądają oczy „doświadczonego” człowieka. Jaś wie i rozumie, że lekarze, szpitale, operacje, leki i dieta są mu potrzebne. Czasem tylko zada pytanie: „Mamo, czy ja wyzdrowieję?” - I wtedy jest naprawdę ciężko – mówi Edyta Kowalik, ale wie, że jej syn dostał szansę na wyzdrowienie.
Ani trochę nie dziwi więc, że w trakcie choroby jego ulubioną zabawą stała się zabawa w lekarza. Bawią się razem z mamą i swoją 3-letnią siostrą Amelką– tak na niby chodzą na wizyty lekarskie, robią zastrzyki, badania, np. tomograf, usg. Dzieciństwo Amelki też jest trochę inne niż jej rówieśników, także „wydoroślała”. Chociaż tęskni i czasem płacze, to wie, że musi zostać na dłużej z babcią, bo rodzice muszą być w szpitalu. Wie, że Jaś choruje, że boli go brzuszek, a kiedy przejeżdżają obok szpitala, to wie, że leży tam jej braciszek. Kiedy Jaś wymiotuje po chemioterapii, to przychodzi, głaszcze go po główce i podaje mu chusteczki. Kiedy Jaś wraca do domu, to wspólnie oglądają „Sąsiadów” - pomysłowych majsterkowiczów Pata i Mata, albo ich ulubioną bajkę „Ratatuj” - historię o tym, że warto mieć marzenia, bo niektóre się spełniają. - Mój syn bardzo lubi zespół Depeche Mode i ma dwa marzenia, pierwsze to pójść na ich koncert, a drugie to grać tak jak oni – mówi Edyta i dodaje, że ostatnio Jaś zapragnął grać na gitarze elektrycznej, takiej prawdziwej, z „piecem”. Co mogła zrobić mama w takiej sytuacji. Pożyczyła od swojego brata gitarę, by jej syn mógł nauczyć się na niej grać. - Jednak największym marzeniem mojego syna i nas wszystkich jest to, by wyzdrowiał – dodaje Edyta Kowalik.
Państwo Kowalik z powodu choroby syna musieli przeorganizować swoje życie. Po przeszczepie szpiku u Jasia, kiedy odporność jego organizmu była bardzo obniżona, w domu zapanował 3-miesięczny „reżim” - ścisłe ustalone reguły, do których wszyscy musieli się zastosować. - Najpierw musieliśmy zrobić generalny remont, odmalować mieszkanie, kupić nowe łóżka, wyrzucić stare dywany i kwiaty, kupić nową pościel, przeprowadzić generalne sprzątanie – opowiada Edyta. - Każda drobna infekcja mogła zakończyć się tragicznie dla mojego syna. Nikt nie mógł w tym czasie odwiedzać państwa Kowalików.
Jaś w trakcie terapii musi być na specjalnej diecie lekkostrawnej, nie może jeść smażonego, świeżych warzyw i owoców, muszą one być gotowane. Oprócz tego Jaś zażywa specjalne suplementy, sok na bazie wyciągu z ziół, żywe kultury bakterii. Wszystko to kosztuje. Do tego inne leki, ostatnio na poparzenia buzi i przełyku po chemioterapii.
Nie mogą też nic zaplanować, bo pobyt Jasia w domu zależy od jego wyników po chemii. Jeżeli są złe, zostaje w szpitalu, jeżeli dobre, to jest kilka dni w domu. Od tego też zależy leczenie, więc państwo Kowalik nie wiedzą, kiedy pojadą do Wrocławia na operację, kiedy do Gliwic na izotopy promieniotwórcze, nie znają dokładnej daty przeszczepu, a od niego zależy leczenie w klinice w Tybindze. Wszystko zmienia się z minuty na minutę, jak tylko są kolejne wyniki badań Jasia. Wszyscy żyją „na walizkach”, nawet Amelka, bo przecież kiedy rodzice jadą do szpitala, ona jedzie do babci.
Szczęście w nieszczęściu
Jaś spędza większość czasu w szpitalach. Czasem jest z nim Edyta, czasem jej mąż Marcin. Wyjeżdżają z nim do Wrocławia, do Gliwic, często są tam wiele dni. Oboje pracują w Policji, ona w Komendzie Wojewódzkiej Policji, on w IV Komisariacie Policji w Lublinie. Trudno poradzić sobie z taką sytuacją, pracować trzeba, a dziecka nie można zostawić samego w obcym mieście, w szpitalu, gdzie będzie operowane. Wiele zależy od dobrej woli ludzi. Edyta i Marcin mają szczęście, dzięki zrozumieniu i dobroci przełożonych zawsze jedno z nich może być z synem. Kiedy Marcin ma w grafiku pierwszą zmianę, Edyta idzie do pracy na popołudnie i odwrotnie. Dzięki temu mogą pogodzić pracę i leczenie syna.
- Wszyscy wspierają nas jak mogą – mówi Edyta. - Kiedy Jaś zachorował, pracowałam w wydziale dochodzeniowo-śledczym, moi przełożeni i koledzy, także z innych wydziałów, zrzekli się swoich premii i przekazali je na leczenie Jasia.
Kiedy Edyta wyjeżdża z synem na leczenie poza Lublin, koledzy potrafią „zrzucić się” na przejazd i pobyt w innym mieście, pomagają załatwić zakwaterowanie. Wielu policjantów z innych jednostek i wydziałów w rocznych zeznaniach podatkowych odlicza 1% podatku na leczenie Jasia. - Wszyscy dzwonią i pytają o Jasia i Amelię, czy czegoś potrzebujemy, czy mogą jakoś pomóc – mówi Edyta i dodaje, że oboje z mężem mają szczęście, że pracują, tu gdzie pracują.
Koledzy są bardzo zaangażowani w pomoc dla Jasia, organizują zbiórki pieniędzy, mecze charytatywne. A kiedy w szpitalu w Lublinie kazano państwu Kowalik na własną rękę szukać leczenia za granicą, to koledzy z pracy także szukali takich możliwości za pośrednictwem swoich znajomych. Policjanci zrzeszeni w Międzynarodowym Stowarzyszeniu Policji uruchomili swoje kontakty w Niemczech. Zwrócili się z prośbą o pomoc do niemieckich policjantów, którzy próbując pomóc, dzwonili do kliniki w Tybindze, do skutku próbując skontaktować się z profesorem Langiem. - Dzięki pomocy niemieckich policjantów mój Jaś dostanie dużą szansę na wyzdrowienie, na drugie życie – mówi Edyta Kowalik, która spotkała się pod koniec stycznia w Poznaniu z niemieckimi policjantami, gdzie miała okazję im podziękować. Zaoferowali oni swoją pomoc także w trakcie jej pobytu w Niemczech podczas terapii Jasia. Będą starali się pomóc organizacyjnie i w porozumiewaniu się po niemiecku z lekarzami.
Aktualności
więcej-
Tragiczna doba na drodze i torach. Dwa śmiertelne wypadki
- 4-latek sam i bez ubrania przyszedł do sklepu. Policjanci wyjaśniają sprawę
- Zatrzymaliśmy 43-latka poszukiwanego listem gończym i Europejskim Nakazem Aresztowania!
- II Dobroczynna Noc Muzeów
- Dzień otwarty w zamojskiej synagodze
- Nowi ochotnicy w szeregach 2 LBOT. Ponad 120 mieszkańców regionu rozpoczęło szkolenie
- Kino przyjazne sensorycznie
- 17. Przegląd Nowego Kina Francuskiego
Komentowane Aktualności
- Zbiórka elektroodpadów w Zamościu (1)
- Nowe elektryczne autobusy MAN oficjalnie przekazane w Zamościu (1)
- Pijany motorowerzysta wyjechał spod sklepu wprost pod nadjeżdżający radiowóz (1)
- Zamość inwestuje unijne miliony dla pieszych i rowerzystów (1)
- Zielone płuca dla Zamościa. W ciągu czterech lat przybyło już 700 drzew (1)
- Wypadek z udziałem Mercedesa i Mana na DK 74 (1)
- Uwaga na fałszywe wezwania do zapłaty (1)
- Media bez wyboru (72)
- Stanowisko KMP Zamość dotyczące ,,pewnego artykułu" (36)
- Stanowczy sprzeciw (34)
- Nowe zasady bezpieczeństwa (32)
- Po 27 latach pracy ze stanowiskiem rozstał się dr hab. n. med. Andrzej Kleinrok (28)
- Licznik długu miasta Zamościa na schodach ratusza (27)
- 1163 nowe przypadki zakażenia koronawirusem na terenie województwa lubelskiego (23)
Komentowane TV
- XXVII sesja Rady Miasta Zamość (296)
- Konferencja prasowa Nadleśnictwa Józefów (2)
- 24-latek wymusił pierwszeństwo (1)
- Zderzenie osobówki z ciągnikiem, dwie osoby ranne (2)
- Dziękuję i życzę (1683)
- Dachowanie na DK17 w Chomęciskach Małych (1)
- Wypadek z udziałem karetki (10)
- Dziękuję i życzę (1683)
- LXX Sesja Rada Miasta Zamość (1013)
- VI Sesja Rady Miasta Zamość (1007)
- IV Sesja Rady Miasta Zamość (990)
- XII Sesja Rada Miasta Zamość (884)
- X Sesja Rada Miasta Zamość (882)
- Michał Zawiślak kandydatem na wójta (802)
Inne informacje
Pijany i bez uprawnień kierował Volkswagenem
dodano: 13.05.2026Policjanci z Łaszczowa zatrzymali kierującego Volkswagenem, który w organizmie miał 2,5 promila alkoholu. Dodatkowo nie posiadał uprawnień do kierowania, a samochód którym jechał nie posiadał aktualnych badań technicznych. Mężczyzna za swoje nieodpowiedzialne zachowanie wkrótce odpowie przed sądem.
Zobacz materiałMajówka w Tomaszowie Lubelskim
dodano: 22.04.2026Zapraszamy do spędzenia Majówki w Tomaszowie Lubelskim
Zobacz materiał17. Przegląd Nowego Kina Francuskiego
dodano: 13.05.2026Przegląd Nowego Kina Francuskiego ponownie zagości w Zamościu! To doskonała okazja, aby poznać najnowsze i najciekawsze produkcje prosto z Francji. Na przegląd zaprasza Centrum Kultury Filmowej „Stylowy” w Zamościu w dniach 10–18 czerwca 2026, godz. 18:30.
Zobacz materiałWeekend z 23. Festiwalem Millenium Docs Against Gravity
dodano: 05.05.2026Weekend z 23. Festiwalem Millenium Docs Against Gravity (15-17.05.2026) Zachęcamy do obejrzenia pięciu hitów 23. edycji festiwalu Millennium Docs Against Gravity w ramach Weekendu z Festiwalem MDAG! Tegoroczna edycja festiwalu przebiega pod hasłem “Poszukiwania”. To poszukiwania twórców i twórczyń - najlepszych sposobów na opowiadanie o rzeczywistości, ale to również poszukiwania naszej publiczności - wiedzy, inspiracji i narzędzi do zrozumienia świata. Millennium Docs Against Gravity to jeden z największych festiwali filmów dokumentalnych na świecie, prezentujący kino z najwyższej półki. Weekend z Festiwalem MDAG w Centrum Kultury Filmowej „Stylowy” w Zamościu w dniach 15-17 maja 2026.
Zobacz materiał
Wasze komentarze (0)