zamosc.tv

Święto strażaka w Ghazni

dodano: 05.05.2011

Ciężkie samochody gaśnicze, armatki wodne i sprzęt ratowniczy prezentowali w dniu swojego patrona, świętego Floriana, żołnierze Wojskowej Straży Pożarnej w bazie Ghazni w Afganistanie. Ich głównymi zadaniami w bazie wojskowej w rejonie konfliktu jest prewencja i gaszenie pożarów. Dodatkowo zabezpieczają awaryjne lądowania śmigłowców. Zdarza się też, że muszą wykonywać swoje zadania poza bazą. Wyjeżdżają w składzie sił szybkiego reagowania aby gasić lub zabezpieczać sprzęt wojskowy uszkodzony w trakcie działań.

Dziś też, mimo święta ich patrona pozostają w pełnej gotowości. Gdyby dostali sygnał, że coś się stało, mają 2 minuty na podjęcie działania. Zorganizowana prezentacja sprzętu była też jeszcze jedną okazją, aby przećwiczyć szybkość rozkładania i zwijania wyposażenia.
Strażacy w bazie Ghazni dysponują pojazdem ratowniczo-gaśniczym Star Man, a także ciężkim samochodem gaśniczym marki Jelcz, przewożącym 8 tysięcy litrów wody i dodatkowo opancerzonym, dzięki czemu mogą wykonywać swoje zadania poza bazę. Posiadają też wysokiej klasy zestaw ratowniczy Holmatro służący do ewakuacji ludzi z wraków pojazdów czy śmigłowców. Do indywidualnej ochrony służą im ubrania żaroodporne i ochronne wykonane z tkaniny nomex. Mają również sprzęt ewakuacji medycznej, gdyż każdy z nich jest jednocześnie ratownikiem.
„Nasza praca tutaj nie różni się od tej wykonywanej w kraju. Większe jest tylko natężenie zadań. Mamy 24 godziny służby i kolejne 24 godziny odpoczynku, ale gdyby coś się wydarzyło, jedziemy wszyscy, bez względu na to czy ktoś jest po dyżurze, czy nie. Ponadto tu działamy w warunkach bojowych. Śmigłowce, których lądowanie zabezpieczamy maja na pokładzie środki bojowe co stwarza dodatkowe zagrożenie.” – podkreślił komendant straży pożarnej chor. Ryszard Kilian.
Dziewięciu z dwunastoosobowej grupy strażaków ma doświadczenia z poprzednich misji w Afganistanie, Iraku i Czadzie. St. sierż. Grzegorz Mielczarek wspomina sytuację z miasta Al Kut w Iraku, gdzie wraz a kolegami z polskiej straży pożarnej uratowali sześć osób z rozbitego śmigłowca. Pobiegli do maszyny zanim zatrzymały się jej wirniki. Dzięki temu zdążyli wyciągnąć z niej wszystkich rannych, zanim śmigłowiec stanął w płomieniach. Ich odwaga została nagrodzona wyróżnieniem otrzymanym z rąk gen. Bronisława Kwiatkowskiego.
„Najważniejsze w naszej pracy jest zaufanie do kolegi, który idzie za mną, bo wiem, że jak coś mi się stanie, to on mnie wyciągnie z pożaru.”- powiedział st. kpr. Marcin Gawryłowicz, na co dzień służący w 17 Wielkopolskiej Brygadzie Zmechanizowanej z Międzyrzecza, wchodzącej w skład Czarnej Dywizji.


Tekst i foto: ppor. Anna Wisłocka

Oceń news:
Udostępnij na:

Dodaj komentarz

Podpis / Pseudonim

Treść komentarza

Publikowane komentarze są prywatnymi opiniami użytkowników portalu. Prosimy o kulturalną dyskusję. Cały regulamin tutaj.